"Gotowanie bez wody" brzmi jak zagadka, dopóki nie zobaczy się tego na własne oczy. Pierwsze pytanie, jakie zwykle słyszymy w sklepie, brzmi: "ale jak to, przecież ziemniaki trzeba zalać wodą?". A jednak - dzięki odpowiedniej konstrukcji naczynia da się ugotować warzywa niemal wyłącznie na parze wodnej, którą same zawierają. Wyjaśniamy, co się za tym kryje.

Sekret tkwi w pokrywce, nie w magii

Naczynia zaprojektowane do gotowania bez wody i tłuszczu mają grube dno o wysokiej przewodności cieplnej oraz szczelnie dopasowaną pokrywkę. Dzięki temu ciepło rozprowadza się równomiernie po całej powierzchni dna, a nie tylko punktowo nad palnikiem, a para wodna uwalniana z warzyw podczas podgrzewania zostaje uwięziona wewnątrz garnka zamiast uciekać w powietrze. To właśnie ta uwięziona para gotuje potrawę - stąd nazwa metody.

W praktyce do przygotowania porcji brokułów czy marchewki wystarczy więc niewielka ilość wody - czasem nawet kilka łyżek - albo żadna, jeśli warzywa same w sobie mają wystarczająco dużo wilgoci, jak w przypadku cukinii czy pomidorów.

Naczynie ze szczelną pokrywką na kuchence

Co to oznacza dla smaku

Warzywa gotowane w dużej ilości wody oddają jej część swoich witamin, minerałów i smaku - to woda, którą później często po prostu wylewamy. Przy gotowaniu bez wody większość tych składników zostaje tam, gdzie powinna: w jedzeniu. Efekt jest łatwo zauważalny już przy pierwszym posiłku - marchewka smakuje bardziej marchewkowo, a ziemniaki nie są "wypłukane".

Podobnie sprawa wygląda z mięsem i tłuszczem. Odpowiednia konstrukcja dna pozwala przyrządzać niektóre potrawy bez dodawania oleju czy masła - mięso "puszcza" własny sok i tłuszcz, które wystarczają do usmażenia bez przypalania, o ile temperatura jest dobrze dobrana.

Niższa temperatura, mniej przypadków przypalania

Wbrew intuicji, w tego typu naczyniach zazwyczaj gotuje się na niższym ogniu niż w standardowych garnkach. Grube dno akumuluje ciepło i długo je oddaje, więc po osiągnięciu odpowiedniej temperatury palnik można zwykle zmniejszyć, a potrawa nadal się gotuje lub dusi. To nie tylko oszczędza gaz czy prąd, ale też zmniejsza ryzyko przypalenia dania, gdy na chwilę odejdziemy od kuchenki.

Jak zacząć, jeśli gotujesz w ten sposób pierwszy raz

Największym wyzwaniem na początku bywa właśnie "puszczenie" nawyku dolewania wody na zapas. Kilka praktycznych wskazówek, które słyszymy najczęściej od naszych klientów:

  • zaczynaj od warzyw o wysokiej zawartości wody - cukinia, pomidory, kapusta - efekt widać najszybciej,
  • gotuj na średnim ogniu do momentu, aż spod pokrywki zacznie wydobywać się para, a dopiero potem zmniejszaj płomień,
  • nie zdejmuj pokrywki zbyt często - każde jej uniesienie wypuszcza uwięzioną parę i wydłuża gotowanie,
  • na start wybierz jedno, dwa dania, które gotujesz najczęściej, i przetestuj na nich nową metodę, zanim przejdziesz do bardziej złożonych przepisów.

Czy to się opłaca na dłuższą metę

Naczynia tego typu to zwykle wyższy wydatek początkowy niż zestaw garnków ze sklepu z artykułami gospodarstwa domowego. W praktyce jednak trafiają do rąk osób, które gotują regularnie i traktują kuchnię jako miejsce, w którym warto zainwestować w sprzęt służący latami - dobrej jakości stal, solidne dno i pokrywki, które nie odkształcają się po kilku sezonach użytkowania.

Jeśli zastanawiasz się, czy taki zestaw ma sens w Twojej kuchni, zapraszamy do kontaktu - opowiemy, jak wygląda to w codziennym użytkowaniu i pomożemy dobrać rozmiary naczyń do wielkości Twojego gospodarstwa domowego.